Jej słowa ciężko osiadają w mojej klatce piersiowej. Nic nie mówię, bo, kurwa mać, ta prawda boli bardziej niż cokolwiek innego, co mogła powiedzieć.
Może i prysł już czar. Może odpuściłam i wybrałam pójście naprzód, ale co jeśli, podświadomie, wciąż jestem tą samą dziewczyną, która do niego wzdychała? Dziewczyną, która bała się robić zamieszanie, bo nie chciała go wkurzyć. Bo byłam popychadłem






