Rozlega się pukanie do drzwi mojej sypialni. Powoli zwlekam się z łóżka i otwieram.
Stoi tam Lilly, z włosami spiętymi do tyłu i wypisaną na twarzy troską. Przez dłuższą chwilę taksuje mnie wzrokiem, zanim się odzywa.
– Dzień dobry – mówi łagodnie.
– Dzień dobry – odpowiadam zachrypniętym głosem.
Przekrzywia głowę. – Spałaś w ogóle?
Wahając się, kręcę przecząco głową. – Niezbyt.
Prawie nie zmrużył






