– Nie musisz – mówi Sierra. – Możesz po prostu wyjść.
Przypatruję się jej, w połowie spodziewając się złośliwości lub irytacji, ale nie ma tam niczego. Jej oczy są spokojne i jasne.
– Już ci mówiłem, że nie wyjdę, Sierro – mówię. – Dopóki nie dotrze tu Lilly.
Marszczy brwi. – Słuchaj, jestem wdzięczna, że mnie znalazłeś i dopilnowałeś, by mnie zbadano, ale naprawdę cię tu nie chcę.
Przeszukując je






