Między nami zapada cisza.
Ona patrzy na mnie. Ja patrzę na nią. Potem obie patrzymy na bransoletkę, która łapie światło i rozprasza maleńkie tęcze po całym pokoju.
— Kosztuje około stu tysięcy dolarów — dodaje spokojnie.
Krztuszę się lemoniadą. Płyn wpada do niewłaściwej dziurki tak gwałtownie, że zaczynam kaszleć, jakbym walczyła o życie.
— Jesteś pewna? — rzężę z szeroko otwartymi oczami, wciąż






