— Załatwiłam ci prawnika. Skontaktuje się z tobą jeszcze dzisiaj — mówi Lilly po drugiej stronie linii.
— Nie ma potrzeby.
— Jak to nie ma potrzeby? — oburza się. — Absolutnie potrzebujemy prawnika.
Przyciskam telefon ramieniem do ucha, walcząc z balerinami.
— Już mam jednego — mówię, wsuwając w końcu stopę.
— Jak to już masz? — pyta podejrzliwie. — I dlaczego brzmisz, jakbyś właśnie przebiegła ma






