ADRIAN.
Wchodzę do prywatnego klubu z whiskey po odwiezieniu Sierry do domu, i kłamałbym mówiąc, że nadal nie jestem tym wszystkim podekscytowany, zwłaszcza gdy przypominam sobie jej piękny uśmiech.
To nasze ulubione miejsce od lat. Wewnątrz ciepłe, bursztynowe światło omywa ciemne, mahoniowe ściany, a głębokie, skórzane fotele są ustawione w niewielkich grupkach.
Półki sięgające od podłogi do su






