– Nie jest za wcześnie. Jest w sam raz – odparła Valarie.
– No dobrze – ustąpiła Nyla i usiadła obok niej. – W imieniu dziecka, z góry dziękuję.
Valarie wyciągnęła rękę i delikatnie dotknęła jeszcze płaskiego brzucha Nyli. Jej głos złagodniał. – Dziecinko, kiedy się urodzisz, twoja matka chrzestna będzie miała dla ciebie jeszcze większy prezent.
– Jaki prezent? – zapytała Nyla.
Valarie rzuciła






