Akcjonariusze przekrzykiwali się nawzajem, nie dając Brandonowi szansy dojścia do słowa.
Dopiero gdy zapanowała cisza, zapytał: - Skończyliście?
- Panie Sumner, co to za postawa? Całe to zamieszanie wyniknęło z pańskich osobistych spraw, a pan zachowuje się, jakby to pana nie dotyczyło! - oburzył się jeden z akcjonariuszy.
W obliczu ich gniewnych spojrzeń Brandon odłożył dokument, który trzymał






