Jane spojrzała w niebo. Zanosiło się na deszcz.
Wstała, odwróciła się i cicho weszła do domu.
Pan Summers patrzył z niedowierzaniem, jak Jane wstała i tak po prostu, bez słowa, odeszła.
Mógłby być nieustępliwy i pobiec za nią. Jednak słowa, które usłyszał tego popołudnia od człowieka, któremu służył całe życie, wciąż odbijały się echem w jego uszach.
Wyraz twarzy pana Summersa zmieniał się raz






