Czas płynął bardzo szybko. Zanim się obejrzała, nastała zima.
Wszystko było niezwykle spokojne, a jednak ten spokój bez żadnego powodu napawał Jane paniką.
Odkąd Sean Stewart sprowadził ją do rodowej posiadłości Stewartów, zajmowała się jedynie jedzeniem i odpoczynkiem od świtu do zmierzchu. Z perspektywy osoby z zewnątrz, dbał o nią tak troskliwie, nawet o tym nie wiedząc, i robił to tak dobrze






