POV Luki
– Jasna cholera – usłyszałem szept Jamesa obok siebie i parsknąłem cicho, wciąż nie otwierając oczu, chociaż słyszałem, jak po kilku sekundach przeklina nieco głośniej. Poczułem, jak trąca mnie w ramię, ale wahałem się przez chwilę, zanim w końcu usiadłem prosto i otworzyłem oczy, by na niego spojrzeć.
– Co jest? – wycedziłem i patrzyłem, jak odwraca się do mnie, a wyraz pełnego podziwu o






