Perspektywa Luki
Zauważyłem Jamesa po kilku minutach czekania na dole; podbiegł do mnie truchtem, gdy tylko jego wzrok na mnie padł.
– Hej, głodny? – zapytał, gdy zatrzymał się obok mnie, a ja przewróciłem lekko oczami.
– Oczywiście, że tak, po co zapraszałbym cię na jedzenie, gdybym nie był głodny – odparłem, gdy zrównaliśmy krok, ruszając poza teren firmy i w dół ulicy.
– Jesteś pewien, że bezpi






