Perspektywa Sofii
– Hiacynta…?
Imię wymknęło się z moich ust, zanim zdołałam je powstrzymać, i nie patrząc w bok na Lucę, poczułam, jak rzuca mi spojrzenie.
Zaskoczenie natychmiast odmalowało się na twarzy Jamesa, ale zgodnie z przewidywaniami, na twarzy gościa Jamesa pojawił się wyraz rozpoznania.
– To znaczy, księżniczka Hiacynta – poprawiłam się pospiesznie, w duchu karcąc się za błąd zwrócenia






