**FELIX**
Śniadanie z przyjacielem Rainiera, Bartlettem, było dziwnie podnoszące na duchu. Kiedy Rainier po raz pierwszy mnie tam zostawił, by „coś załatwić” – co, jestem pewna, w jego języku oznaczało „iść do domu do żony” – prawie wybuchnęłam płaczem. Cała siła, którą zebrałam w sobie na jachcie po moim prywatnym załamaniu, wyczerpała się całkowicie podczas samej jazdy tutaj. Siedzenie obok nieg






