**RAINIER**
– Angie, kochanie, przepraszam, ale będę dziś późno – wyszeptałem do telefonu z wnętrza mojego SUV-a.
Timmons i Koda mieli bezpiecznie upchniętych trzech odmieńców z baru w celach na dolnym poziomie, używanych do przetrzymywania naszych zwykłych przestępców. Zwykłych, czyli – ludzi. Po gruntownym spuszczeniu im wpierdolu na tylnym parkingu, byliśmy dość pewni, że tylko tym są. Ludźmi.






