**FELIX**
Jest późno i cicho drzemię, ale słyszę go w chwili, gdy wraca. Niskie dudnienie jego głosu, będące bardziej basem niż barytonem, zdaje się szarpać struny w moim wnętrzu, rozpalając zakończenia nerwowe od czubków palców aż po same stopy i w każdym miejscu pomiędzy. Ostrzega mnie o swojej obecności.
Siedząc samotnie w jego biurze przez ostatnią godzinę, miałam niewiele zajęć, by zająć czym






