**DOMONIC**
Gdy cichnie warkot śmigieł nad kanionem, odwracam się do Gabriela; mój Desert Eagle jest w pełni załadowany i chłodzi moje biodro. On patrzy na mnie, a jego oczy są ciemne i gniewne. Jego ręka wciąż jest szara i zaczynam myśleć, że taka już pozostanie. Nawet teraz porusza tym cholerstwem, jakby czytał mi w myślach.
Uśmiecham się z wyższością. – Przynajmniej wciąż możesz jej używać.
– P






