**DELILAH**
Nie krzyczę, bo – cóż – jaki byłby tego sens? Przez dwadzieścia jeden lat nie słyszałam jeszcze o kimś, kto uratowałby się przed nagłą śmiercią, wrzeszcząc o życie. To już koniec. Równie dobrze mogę to zaakceptować. Gdybym tylko miała sposób, by *nie* czuć bólu tych kłów zatapiających się w mojej skórze. Szkoda, że nie straciłam przytomności, gdy upadłam; gdyby tak się stało, wilk mógł






