**DELILAH**
Jego penis – jeśli w ogóle można to nazwać penisem, bo jego jest znacznie większy, niż penis kiedykolwiek powinien być – wskazuje na godzinę drugą i niemal stuka mnie w czoło, gdy wstaję.
– O mój Boże! – krzyczę, zaciskając powieki, zanim w ogóle zdążę zobaczyć jego twarz. – *Dlaczego* jesteś nagi?
Śmieje się i po raz kolejny dźwięk ten robi mi coś dziwnego. Czuję mrowienie wspinające






