**DRAVEN**
Słońce właśnie zaczynało zachodzić, gdy przeszłam przez drzwi i oznajmiłam: „Wróciłam!”. Wchodząc do nietypowo cichego domu z małą lodówką turystyczną w rękach, poczułam w atmosferze niesamowitą ciszę. *Sportscenter nie jest włączone. To dziwne.* „Domonic?” – zawołałam.
Ale poczułam go, zanim mi odpowiedział. Mój wzrok pomknął w górę schodów, akurat gdy schodził na dół.
„Hej, kochanie”






