**ANASTACIA**
Po opuszczeniu festiwalu w kompletnym chaosie, we czworo – Maeve, Breesi, Paul i ja – pojechaliśmy do jego domu, a właściwie to chyba już do *naszego* domu. Podróżowaliśmy jego jeepem, który cudem ocalał od jakichkolwiek zniszczeń, mimo że podczas strzelaniny był zaparkowany przed kawiarnią.
Teraz, gdy Maeve i Breesi rozgościły się już w pokoju gościnnym, stoję i posyłam wściekłe spo






