**SANDY**
– Rudy... – powtarzam tak słabo, że w połowie zastanawiam się, czy w ogóle to powiedziałam.
Oczy Wrench'a – yyy, to znaczy *Rudy'ego* – rozszerzają się, gdy przenosi uwagę z moich stóp na moje usta, a on na chwilę przerywa swoje pieszczoty, by ugryźć i zasmakować swojej dolnej wargi w sposób, który sprawia, że mam ochotę jęczeć. – Zgadza się – wydusza, wciągając moje stopy nieco głębiej






