Z PUNKTU WIDZENIA AMARY
Pogrzeb matki był cichym wydarzeniem. Nie znała wielu ludzi, a nawet gdyby znała, wątpiłam, czy chciałaby, by było ich tam wielu. Odbył się w sobotę, ponieważ już opuściłam zbyt wiele szkoły, a Everett robił wystarczająco dużo, by utrzymać moje przyjęcie w mocy. Marcus mnie nie lubił, to było pewne, a ja nie chciałam dawać mu podstaw prawnych do ukarania mnie.
Czułam się od






