PUNKT WIDZENIA AMARY
Gdy tylko weszłam do swojego pokoju, opadła mi szczęka.
Pokój był gigantyczny, z łóżkiem z baldachimem godnym królowej, potężnym stołem i fotelem, z którego był widok z okna. Łazienka była wyłożona kafelkami od góry do dołu, z wanną, która wydawała się wystarczająco duża, by pomieścić co najmniej trzy osoby, oraz z masywnym prysznicem. Czułam się malutka w tym pokoju w porówna






