PUNKT WIDZENIA AMARY
Słowa Cyrusa zdawały się ją do pewnego stopnia uspokoić, ponieważ wypuściła z siebie zirytowane westchnienie i usiadła na huśtawce z niemal przygnębionym wyrazem oczu. Nie odzywała się, nie poruszała, a nawet nie oddychała przez – jak mi się wydawało – całe godziny.
Nie wiedziałam, co robić. Po raz pierwszy byłam bezradna. Czułam, że na dłuższą metę wyrządzam więcej szkody niż






