Z PERSPEKTYWY AMARY
Wiedziałam, kiedy Calvin i Winnie dotarli do pałacu, bo zadzwonił telefon. Kiedy zobaczyłam imię Calvina migające na ekranie, kąciki moich ust uniosły się w lekkim uśmiechu. Było już późno w nocy, księżyc stał wysoko na niebie, a ja byłam piekielnie zmęczona, ale zdołałam zwlec się z łóżka na tyle długo, by odebrać połączenie.
– Który z tych drani zmajstrował ci dzieciaka? – sy






