PUNKT WIDZENIA AMARY
Calvin nie panikował łatwo, ale z jego ciężkiego oddechu i gwałtownego unoszenia się i opadania klatki piersiowej jasno wynikało, że ta sprawa wyraźnie go niepokoi. Wyglądał, jakby nie mógł usiedzieć w miejscu i widziałam kroplę potu spływającą z jego brwi.
– Jest na dole, a co? – zapytałam ze zmarszczonymi brwiami.
Zdecydowała się wrócić z nami do domu, zamiast zostać jak zaz






