PUNKT WIDZENIA AMARY
Po swojej mało subtelnej groźbie Blaze wyszedł, zostawiając mnie samą z myślami, które wciąż krążyły wokół jego słów.
Poczucie bezradności nie było dla mnie nowością; jako omega nie miałam wielkiego pola manewru, a mój wpływ na rzeczywistość był mocno ograniczony. Kiedy jednak siedziałam w tym brudnym pomieszczeniu, ogarnęła mnie tak wielka fala zmęczenia i beznadziei, że myśl






