PUNKT WIDZENIA AMARY
Obudził mnie dźwięk telefonu; zajęło mi chwilę, by dotarło do mnie, że to mój.
Byłam już wyczerpana, ponieważ uspokojenie Madison i uśpienie jej zajęło całe godziny. Próbowałam zignorować dzwonek, ale wydawał się tylko stawać głośniejszy, irytując mnie do granic możliwości.
– Mogę odebrać za ciebie – usłyszałam za sobą niewyraźne mamrotanie, ale nie było sensu. To był mój tele






