PUNKT WIDZENIA AMARY
Nie wyszłam z domu, odkąd urodziłam Madison, nie dlatego, że nie mogłam, ale dlatego, że nie potrafiłam wykrzesać z siebie energii potrzebnej do zrobienia tego.
Byłam szczęśliwsza niż większość kobiet – wiedziałam o tym. Miałam trzech partnerów, którzy kochali mnie i naszą córkę i bardzo aktywnie uczestniczyli w opiece nad nią. Pieluchy, które zmieniłam od powrotu do domu, mog






