PUNKT WIDZENIA ANDRE
Z Amarą było wszystko w porządku.
Powtarzałem to sobie w głowie raz po raz jak jakąś chorą mantrę, mając nadzieję, że złagodzi to trochę poczucie winy, które odczuwałem. Logicznie rzecz biorąc, wiedziałem, że nie ponosiłem odpowiedzialności za to, co się stało. Prawdę mówiąc, nawet nie byłem pewien, co dokładnie się wydarzyło. Potrzebowała tego biegu, a ja byłem więcej niż szc






