Z PUNKTU WIDZENIA AMARY
Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam, gdy Jackson wyszedł, było sprawdzenie, co z Madison.
Spała głęboko w swoim łóżeczku, ale nie dbałam o to, musiałam ją potrzymać, musiałam poczuć ją w ramionach. Obudziłam ją, kiedy ją podniosłam, ale nie przejmowałam się jej płaczem, tylko utwierdził mnie on w przekonaniu, że była prawdziwa i nic jej nie groziło.
Kołysałam ją powoli, tuląc do






