– Ten wąż nie skrzywdzi postronnych, ale zaatakuje każdego, kto spróbuje go skrzywdzić – oznajmiła Odalys, unosząc Sophię jedną ręką i popychając ją w stronę krawędzi urwiska.
Sophia szarpała się, a w jej oczach malował się czysty strach.
– Odalys, puść mnie! Puść mnie! – głos Sophii załamał się, ochrypły od paniki.
Na moment, w ferworze walki z Odalys, Sophia zerknęła w dół, na podstawę klifu. Ol






