Dom spowijała nieprzenikniona ciemność, w środku nie paliło się żadne światło. Mimo to Odalys wiedziała, że Brandon i jego syn są w środku i ją obserwują.
Weszła na posesję, a stukot jej butów odbijał się echem w pustym obejściu. W powietrzu unosił się delikatny, osobliwy aromat, słodka woń dobiegała z wnętrza. Gdy pchnęła drzwi, w salonie nagle zatrzepotały światła, by po chwili rozbłysnąć pełnym






