Odalys pozostała niewzruszona, kątem oka zerknęła na oddalającą się sylwetkę Stellana. Uśmiech mówił więcej niż słowa.
– Dzięki w takim razie. – Odalys cicho zachichotała, odwracając się do swojego pokoju i nonszalancko zamykając drzwi.
Stellan ściskał w dłoni talizman, ogarnęło go dziwne uczucie spokoju, jakby cały wewnętrzny chaos i niepokój ulotniły się w jednej chwili.
Wrócił do swojego pokoju






