– Nie, po prostu źle się dzisiaj czułam, więc pojechałam do Bennettów, żeby się trochę rozerwać. To był wypadek, że spoliczkowałam Sophię i tak jakoś wbiłam Henry'emu nóż do owoców w dłoń – wyszeptała Odalys.
W słuchawce zapadła cisza.
Evander, który popijał kawę, aż się nią zakrztusił.
Odkaszlnął parę razy, po czym chwycił za telefon. Głos mu drżał z ekscytacji, gdy powiedział: – Dobra robota! Ta






