„Tak” – odparł natychmiast Dorian, a na jego twarzy zagościła powaga. Skinął kilkakrotnie głową, po czym odwrócił się na pięcie, by wyjść.
Gestem ręki przywołał pozostałych ochroniarzy i ruszyli zwartą grupą.
Odalys pospieszyła za nimi, a Percival, krocząc zamaszystym krokiem, zmierzał do domu. Zauważywszy, że zostaje w tyle, instynktownie zwolnił.
Gdy Odalys go dogoniła, weszli razem do salonu. S






