ZIA
Zanim zdążyłam wydać z siebie krzyk, szorstka, duża dłoń zamknęła mi usta i zmusiła do połknięcia każdego dźwięku.
Moje ciało wzdrygnęło się w panice – dopóki nie zdałam sobie sprawy, że nie spadam sama.
Maximus skoczył tuż po tym, jak mnie popchnął, i teraz byliśmy w powietrzu, spadając razem. Przekręcił moje ciało, aż znalazłam się nad nim, a jego plecy były zwrócone ku ziemi.
Serce natychmi






