ZIA
Wilki wyłoniły się z lasu. Ich oczy świeciły – niektóre na złoto, inne na zielono, jeszcze inne na niebiesko.
Oddech uwiązł mi w gardle, gdy cofnęłam się chwiejnie. Zatrzymały się, warknęły i czekały na coś.
Moje zmysły były stłumione, nie mogłam ich wyczuć. Ale dlaczego Maximus też przegapił tę armię?
Bezwiednie moje spojrzenie powędrowało w stronę Maximusa. Był sam. Serce mi zamarło.
Byliśmy






