ZIA
– Zabiłeś już tak wielu z nich, Maximusie! – Mój głos się podniósł, gdy przypomniałam sobie tę potworną scenę. – I zabiłeś ich z zimną krwią jak jakiś...
– Potwór – dokończył za mnie, a jego ton stał się chłodny i sztywny.
Spojrzałam mu w oczy. Nadal były niebieskie, nadal tak spokojne, ale pod spodem zbierała się burza.
Natychmiast zrozumiałam swój błąd. Ale było już za późno, by to naprawić.






