ZIA
– Musiałaś to ująć w ten sposób? – Zachichotał, a jego klatka piersiowa zawibrowała przy mojej.
Też się uśmiechnęłam. Ale w głębi duszy serce mnie bolało.
Zignorowałam ten tępy ból i znów się uniosłam. Moje usta zderzyły się z jego, a iskry eksplodowały mi przed oczami.
Tym razem pocałunek był inny – bardziej głodny, zdesperowany, prawie gniewny. Moje dłonie mocno zacisnęły się na jego ramiona






