ZIA
Palce Maximusa przebiegły wzdłuż mojego kręgosłupa. Zadrżałam, a rozkosz popłynęła wraz z jego dotykiem.
– Naprawdę czuję, że twój ojciec tobą pogrywa, a ty jesteś...
– Zia – szepnął.
W chwili, gdy wypowiedział moje imię, przerwałam. Poczułam w gardle gulę, która była zbyt twarda do przełknięcia.
Jego głos niósł ze sobą ostateczność, nutę tłumionego gniewu. Wyglądało na to, że nawet nie chcia






