Po skończeniu tych słów Grant odszedł, nie oglądając się za siebie.
Wyraz twarzy Lucasa pociemniał, a cień przesłonił mu brwi, gdy nacisnął dzwonek na biurku.
Chwilę później sekretarz wszedł z szacunkiem. – Panie Fowler.
– Mój drogi siostrzeniec ostatnio zachowuje się mniej niż posłusznie – powiedział Lucas, jego ton był spokojny, ale przesiąknięty groźbą. – Wygląda na to, że potrzebuje małej pobu






