Grant wyszeptał do siebie: "Dziadku, naprawdę go faworyzujesz. Ale jak długo jeszcze możesz go chronić?"
Uśmiech Granta stracił swój łagodny powiew. Teraz przypominał jadowitego węża, zimnego i groźnego, z oczami jak bezdenna otchłań. "Czy nie zdajesz sobie sprawy, że im bardziej go osłaniasz, tym bardziej mu szkodzisz?"
"Panie." Clarice pośpieszyła, kłaniając się głęboko. "Zadanie zostało wykonan






