– Pani Amaryllis, przeszukaliśmy wszędzie. Nic tu nie ma – zameldował jeden z mężczyzn.
Clarice zmarszczyła brwi z irytacją. – Niemożliwe! Gdzie jest jej telefon?
– Nie znaleziono żadnego telefonu.
Tym razem Clarice kompletnie nie dbała o pozory. Ruszyła naprzód, kucnęła, chwyciła Yvonne za włosy, zmuszając pobitą kobietę do spojrzenia jej w oczy.
– Ty suko! Musiałaś czegoś szukać, skoro włóczyłaś






