Pokój szpitalny rozświetlał przyćmiony blask lampki nocnej. Było cicho i spokojnie, a jednak unosiło się w nim ciepło, którego Jace nigdy wcześniej nie zaznał.
W jakiś sposób wydawało mu się znajome.
Ból rozprzestrzeniał się po każdym calu jego ciała, gdy z trudem próbował usiąść.
Nagle jego wzrok zamarł.
Mila leżała przy łóżku, jej włosy były lekko potargane, a powieki opuchnięte, jakby płakała.






