Leslie nie wyszła, wyglądała, jakby na kogoś czekała.
Wkrótce pojawił się Ryder z obstawą około pięciu ochroniarzy. To był imponujący orszak, godny głowy rodu Ulrichów.
Leslie wstała z promiennym uśmiechem. "Ryder, jesteś! Siadaj, proszę!"
Ryder mruknął i usiadł nonszalancko. Oznajmił rzeczowo: "Zaprosiłaś mnie w jakiejś konkretnej sprawie? Ostatnio jestem dość zajęty przejmowaniem rodzinnego inte






