W chwili, gdy Henryk wydał rozkaz odwrotu, Alex i reszta rzucili się do ucieczki jak więźniowie, którym w ostatniej chwili darowano winy.
Andrzeja już wcześniej świerzbiły pięty, żeby stamtąd zwiać, więc walczył z Adamem, powoli się wycofując.
"Przyszliście tu jak burza, a teraz chcecie się ulotnić, jakby nic się nie stało? Nie ma mowy!" ryknął Adam, cały rozpalony.
Poszedł na całość, nie pozwalaj






