Wyraz twarzy Victorii nagle stał się dziki, przypominała lwicę gotową do skoku. – Miles, Liliana… Stańcie za mną. Nawet jeśli dziś zginę, zadbam o to, byście odeszli stąd bez szwanku. Andrew, daję ci słowo. Nie pozwolę, by cokolwiek ci się tu stało.
Widząc determinację w jej oczach, Andrew poczuł nagły przypływ trwogi. – Victorio, nie musisz…
Uniosła dłoń, przerywając mu. – Głupi chłopcze, nie ma






