Zapadła noc, a ciemność była gęsta jak atrament. Duża grupa odzianych na czarno postaci bezgłośnie przeniknęła na teren Rezydencji Suwerena, poruszając się bez najmniejszego szelestu. Ich lśniące, białe ostrza błyskały złowrogo w mroku w miarę, jak postępowali naprzód.
Przy głównej bramie Rezydencji Suwerena w budce strażniczej stało dwóch strażników wyszkolonych w sztukach walki. Ich twarze były






